niedziela, 21 września 2014

20 wrzesień - Wielki Mur

Najważniejszym faktem jest to, że w środku nocy do hostelu został dostarczony plecak Damiana. Chłopak oszalał ze szczęścia na widok swoich ciuchów, w końcu po 3 dniach zmienił skarpetki.
Aby zdążyć wjechać na Wielki Mur musieliśmy wstać dość wcześnie. Z powodu całonocnej imprezy i pierwszego dużego konfliktu wśród towarzyszy zwiedzanie odbywało się w trzech niezależnych grupach. Najciekawszą była grupa dnia wczorajszego, gdzie spacer po Wielkim Murze był dla nich zdobyciem Mount Everestu. Widoki zachwycały, pogodę mieliśmy całkiem niezłą, każdy był zadowolony. Spędziliśmy tam kilka godzin spacerując i zastanawiając się czy widać nas z kosmosu. 
Po powrocie nadszedł czas wyprowadzki z hostelu. Wyruszyliśmy w stronę dworca na pociąg, poradziliśmy sobie książkowo. Kilka stacji metra, dworzec skąd wyjeżdżają setki pociągów, odebranie biletów w kasach i to wszystko oczywiście podpisane chińskim pismem. Całą noc mieliśmy spędzić w pociągu. Byliśmy bardzo ciekawi jak to będzie wyglądać. Było super. Wszystko czyste i schludne. Łóżka wygodne, trzypiętrowe. Pan konduktor bardzo się nami interesował, bo byliśmy jedynymi białymi w pociągu. Długo szukał osoby mówiącej względnie po angielsku aby przekazała nam że jesteśmy bezpieczni i mamy wysiąść o 7 rano. Poza tym... jedzie z nami tygrys. Tygrys jest duży i pluszowy. Został uprowadzony z jednego z pubów. Tygrys zwiedzi z nami Chiny. Ludzie dziwnie na nas patrzą. Jesteśmy 6 białymi z tygrysem pod pachą. 
PS. Ciekawostka. W Chinach po angielsku nie mówi prawie nikt. Jeśli kogoś pytamy o drogę to mówią do nas po chińsku, albo pokazują. Trochę jest tak, że boją się białych, chyba jest to lęk przed tym, że do nich zaglądamy. Ale najczęściej bardzo się nam przypatrują, robią nam zdjęcia z ukrycia, albo co odważniejsi proszą o wspólną fotkę. Turystów jest bardzo mało, nawet w Pekinie byliśmy sporym wydarzeniem. W dodatku mamy tygrysa... 





























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz